niedziela, 12 września 2010

miejskie legendy 1

w pobliskiej wsi odbylo sie wesele. tradycyjne, polskie, huczne i zakrapiane. byla cala blizsza i dalsza rodzina, byli znajomi pary mlodej, byla weselna wodka i weselne zabawy. jedna z nich bylo podrzucanie swiezo upieczonych malzonkow do gory. wysoko, pod sufit, na silnych ramionach kolegow pana mlodego. czy ramiona byly za silne, czy moze panna mloda za lekka. trudno zgadnac. tak czy owak zabawa ta okazala sie ostatnia, a glowa panny mlodej odpadla od ciala odcieta ostrzem wirujacego pod sufitem wiatraka. karmazynowa krew splamila biel slubnej sukni, twarze i odziez zgromadzonych gosci. mlody maz, a zarazem wdowiec wyladowal w szpitalu psychiatrycznym. ojciec dziewczyny jeszcze tej samej nocy popelnil zamobojstwo przy pomocy sznura i belki w stodole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz